Robotę trzeba robić.
autor: Tomasz SkupienskiSamorząd, jako najbliższy obywatelom ośrodek władzy, powinien załatwiać ich najpilniejsze sprawy. Smutnymi oczami obserwuję więc to co dzieje się w moim rodzinnym mieście Łodzi, gdzie lokalni włodarze owszem, załatwiają sprawy, ale bardziej swoje niż mieszkańców.
Nie sądzę, żeby któryś z nich śledził tego bloga, gdyż po pierwsze ich szanse w Konkursie Innowator oscylują w okolicach zera, przy tendencji spadkowej rzecz jasna, a po drugie w ogóle wyglądają na średnio zainteresowanych tematyką samorządu, z wyjątkiem comiesięcznych płatności z miejskiej kasy. Obserwując pogłębiający się kryzys Łodzi z zazdrością spoglądam na inne polskie miasta. W kilku najbliższych wpisach chciałbym się z Państwem podzielić kilkoma, moim zdaniem najbardziej jaskrawymi, przykładami dobrego zarządzania w samorządzie. Zacznijmy od Rzeszowa i rządzącego miastem prezydenta Ferenca.
Według sondażu 83% mieszkańców Rzeszowa zwróciło uwagę na fakt, że w ich mieście przez ostatnie dwa lata poprawił się stan czystości. Jeśli lokalna społeczność jest zgodna w pozytywnej ocenie działań miejskich urzędników wydawać by się mogło, że musiały być one wręcz genialne i innowacyjne na skalę światową. A wcale tak nie było. Rzeszowscy włodarze skorzystali z najprostszych i najtańszych rozwiązań.
Z dużą ilością niedopałków na ulicy wygrali regularnym rozstawieniem koszy na śmieci. Graficiarzy pokonali metodą “zero tolerancji” - Strażnicy Miejscy otrzymują premię za złapanie graficiarza na gorącym uczynku, natomiast właściciele kamienic, którzy ściennych bazgrołów nie zamalowują dostają mandaty. Każdy posiadacz kamienicy musi mieć także podpisaną umowę o wywóz śmieci. Ci, którzy współpracują z Prezydentem Rzeszowa i jego urzędnikami dostają oficjalne pochwały, wręczane w błysku fleszy w Urzędzie. Oporni są piętnowani w lokalnej prasie.
Gdy w centrum miasta inwestor planuje remontować budynek prezydent Ferenc umawia się z nim aby najpierw w ekspresowym tempie odnowił elewację frontową a potem spokojnie remontował tył i wnętrze. W ten sposób remonty na starówce trwają krótko zamiast ciągnąć się latami.
Metodą na czystość w mieście jest więc mieszanka prostych środków i osobowości włodarza. Prezydent Ferenc, ze swoją maksymą “robotę trzeba robić” nie siedzi tylko za biurkiem. Często sprawdza co dzieje się “w terenie” - jak idą prace budowlane, czy przedsiębiorstwo odpowiedzialne za oczyszczanie miasta wywiązało się ze swoich zadań po burzy itd. Rezultatem tych działań jest to, co najbardziej w samorządzie istotne - zadowolenie obywateli.






