Dni Samorządu
25-09-2009

Bezpartyjny Tygrys Mazowsza

autor: Tomasz Skupienski

W drugim odcinku serialu pt. “Przykłady dobrego zarządzania w samorządzie” chciałbym zwrócić Państwa uwagę na Mszczonów i to nie jest żart. Mszczonów, miasto o powierzchni 8,5km2, położony jest 90km od Łodzi i 45km od Warszawy, mieszka w nim 7-tysięcy mieszkańców. Nie powierzchnia czy liczba mieszkańców są znakiem potęgi tej małej miejscowości - jest nią 300 hektarowa dzielnica przemysłowa.

more »


Skomentuj »


20-07-2009

Robotę trzeba robić.

autor: Tomasz Skupienski

Samorząd, jako najbliższy obywatelom ośrodek władzy, powinien załatwiać ich najpilniejsze sprawy. Smutnymi oczami obserwuję więc to co dzieje się w moim rodzinnym mieście Łodzi, gdzie lokalni włodarze owszem, załatwiają sprawy, ale bardziej swoje niż mieszkańców.

Nie sądzę, żeby któryś z nich śledził tego bloga, gdyż po pierwsze ich szanse w Konkursie Innowator oscylują w okolicach zera, przy tendencji spadkowej rzecz jasna, a po drugie w ogóle wyglądają na średnio zainteresowanych tematyką samorządu, z wyjątkiem comiesięcznych płatności z miejskiej kasy. Obserwując pogłębiający się kryzys Łodzi z zazdrością spoglądam na inne polskie miasta. W kilku najbliższych wpisach chciałbym się z Państwem podzielić kilkoma, moim zdaniem najbardziej jaskrawymi, przykładami dobrego zarządzania w samorządzie. Zacznijmy od Rzeszowa i rządzącego miastem prezydenta Ferenca.

more »


Skomentuj »


17-06-2009

Obrodziło posłami

autor: Tomasz Skupienski

W poprzednim tygodniu poznaliśmy wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Są one o tyle istotne dla samorządów, że wielu przedstawicieli władz lokalnych żegna się z nimi na rzecz kariery w Sejmie RP, w związku z wyborem części urzędujących posłów do PE.

Bardzo ciekawy jest sam mechanizm, gdzie automatycznie za posła, który z jakiś przyczyn nie może pełnić swojej funkcji do Sejmu wchodzi kolejny przedstawiciel listy. Skoro wybory zdecydowali się nie udzielić takiej osobie mandatu zaufania w wyborach to decyzja przyznania go ustawowo wydaje mi się niezrozumiała.  more »


Skomentuj »


29-05-2009

Skąd się wziąłem, czyli jak wygląda obecnie samorząd

autor: Tomasz Skupienski

Ponieważ jest to mój pierwszy wpis na blogu, czuję się w obowiązku wyjaśnić, skąd się tu wziąłem. Zacznę od początku, bo tak jest z reguły najprościej.
Samorząd jest powszechnie uważany za największe osiągnięcie III RP. Nie mówię „nie”, ale czy aby na pewno my, obywatele, umiemy z niego korzystać? more »


Skomentuj »


24-10-2008

Cała władza w ręce rad

autor: Cezary Kazmierczak

Europejski pomysł lokowania stolic regionów w wielkich miastach i próby zarządzania stamtąd odległymi wsiami i miasteczkami - nie wydaje się najszczęśliwszy. Skąd u diabła ktoś w Warszawie może wiedzieć, co potrzebne jest w gminie Sarnaki? Nie wie, choć on sam publicznie nigdy się do tego nie przyzna. Mało tego - o ilości policjantów w takich Sarnakach decyduje ktoś… w Radomiu. Z całą pewnością jest to lepiej (mimo, że Radom dalej położony) bo z perspektywy Warszawy to zupełnie już nic nie widać. Miasto ma tyle problemów, że nikt nie jest w stanie choćby pochylić się nad czymkolwiek innym - niemniej zarządzanie policją w Sarnakach z Radomia też jest nieco kosmicznym pomysłem. more »


Skomentuj »


04-10-2008

Kilka słów o “dobrym samorządzie”

autor: Blazej Moder

Jan Paweł II powiedział w 1985 r.: ”Miasto nie jest celem samo w sobie, lecz jego celem ma być człowiek, do którego miasto winno dostosowywać swe struktury i kryteria, według których ma się rządzić. Jeśli władze publiczne tracą sprzed oczu tę prawdę, działają jak maszyna, która kręci się bezużytecznie, z ryzykiem wyrządzenia szkody”. Odnosząc się do słów Papieża, to właśnie usytuowanie jednostki w centrum procesu decyzyjnego jest fundamentem idei samorządności. Jak mówi Europejska Karta Samorządu Terytorialnego to „przekonanie, że istnienie społeczności lokalnych wyposażonych w rzeczywiste uprawnienia stwarza warunki dla zarządzania skutecznego i pozostającego zarazem w bezpośredniej bliskości obywatela”. more »


Skomentuj »


25-09-2008

Przewodnik po sztuce dobrego rządzenia

autor: Andrzej Sadowski

Tytułem wstępu, posłowie do wydania polskiego książki „Przedsiębiorczy samorząd. Instrukcja obsługi” Krzysztof Dzierżawski wielokrotnie przywoływał w niezliczonych debatach i komentarzach malowidło, które zobaczył w ratuszu w Sienie. Przedstawiało ono dwie krainy. Jedną w rozkwicie, zasobną i bogatą a drugą pogrążoną w upadku i nędzy. Symbolicznie przedstawiono skutki dobrego lub złego rządzenia. Do tego właśnie sprowadza się książka „Przedsiębiorczy samorząd. Instrukcja obsługi”. more »


Skomentuj »


22-09-2008

Konkurencja

autor: Cezary Kazmierczak

Nie dobrej woli piekarza zawdzięczamy to, że codziennie mamy świeże bułki…” - pisał Ojciec Myśliciel, Adam Smith (My wszyscy z niego J!). 

Tymczasem - ta oczywista prawda - nie znajduje uznania w oczach prawodawców polskich i europejskich. Wszędzie ma być tak samo. Pole konkurencji pomiędzy samorządami jest w zasadzie ograniczone do minimum. Można ewentualnie - w ograniczonym zakresie - robić coś lepiej, ale już inaczej to nie. Możliwości rozwiązań systemowych - samorządowcy zostali pozbawieni.

Trudno wymienić wszystkie pożytki płynące z konkurencji pomiędzy samorządami - gdyby takowa była realnie możliwa. Jedni mogliby np. postawić na znakomite szkoły, inni na sport, jeszcze inni na rozrywkę. Jedni za kluczowe uznaliby bezpieczeństwo obywateli, kolejni komunikację etc. Oczywiście byliby też tacy, którzy postawiliby na wszystko naraz i najpewniej odeszli w hańbie.

Obywatele jednak zyskaliby realne PRAWO WYBORU, owo prawo, które przez cały XX wiek systematycznie było ograniczane i na razie przynajmniej nie zanosi się, żeby w XXI wieku miało to się zmienić.

Żeby samorządy mogły realizować swoją społeczną misję - oczywiście obok ograniczenia manii regulowania wszystkich i wszystkiego przez rządy centralne - potrzebne są pieniądze. Oznacza to, że samorządy powinny mieć prawo do znacznej części podatków (w tym też regulowania ich wysokości) plus prawo do nakładania realnych podatków lokalnych. Zasada jest prosta - im mniej pieniędzy będzie miał rząd centralny, tym sensowniej zostaną one wydane. Na pewno dochodziłoby i do marnotrawstwa, jak kradzieży i rozbojów - niemniej byłby one dokonywane na znacznie mniejszą skalę niż ma to miejsce w sytuacji mamy do czynienia z centralizacją.

Przeciwnicy przesłania praw i pieniędzy najniżej jak to jest możliwe najczęściej podnoszą problem braku kontroli właśnie oraz słynną już „niedojrzałość społeczeństwa”. Owa „niedojrzałość” to również argument przeciwko wyborom jednomandatowym, niegdyś główny argument za słynną „listą krajową” plus za szeregiem innych rzeczy. Część ludzi głoszących tego typu tezy to klasyczni tzw. „pożyteczni idioci”, którzy w dobrej wierze stawiają niesprawdzone empirycznie dogmaty, a część to sprytni gracze, którzy w ten sposób chronią lub budują swoje mniejsze lub większe korporacyjne lub prywatne interesy i interesiki.


Skomentuj »


22-09-2008

Warszawska choroba

autor: Cezary Kazmierczak

Jedną z największych plag trapiących Polskę (i Europę) jest przekonanie przytłaczającej większości tutejszych elit o swojej wyższości nad tzw. ludem i święta wiara w to, że elita lepiej wie, co i jak należy zrobić, żeby ów lud był szczęśliwy. Podobne myślenie funkcjonuje w układzie stolica -  „prowincja” i - niestety - oba te poglądy wspaniale się krzyżują i doskonale grają razem, ku nieszczęściu społeczeństwa.

Nie jest to zresztą wymysł dzisiejszy - tradycja jest długa, od średniowiecza. Właściwie jedyne dobro jakie za tego powstało to USA - które właśnie narodziły się z buntu przeciw takiemu rzeczy porządkowi.

 W Polsce (i Europie) jeśli jest jakiś problem i politycy (chroń Dobry Boże) postanowią się nim zająć - przyjmuje się JEDNO rozwiązanie dla całego kraju. Z założenia musi być ono doskonałe, bo (a) zainicjowali je wybrańcy narodu, (b) napisali wybitni profesorowie, (c) omówili wybitni dziennikarze, którzy znają się na dziennikarstwie oraz na tym o czym aktualnie mówią, (d) przepracowały różne komisje „tajne, widne i dwupłciowe”, (e) przegłosowali wybrańcy: posłowie, senatorowie, prezydent… Czy tak tworzone dzieło może mieć jakąkolwiek skazę?

 A Pan Bóg się śmieje… I życie też i na ogół zamiast wielkiej pieśni mamy - mniej lub bardziej żałosne porykiwanie.

Tak też jest z ustawą o samorządach. Opisany Team ABCDE stworzył ustawę, która mówi, że wszędzie w Polsce ma być tak samo. Dlaczego? Dlatego oczywiście, że przecież nikt nie jest w stanie stworzyć czegokolwiek lepszego niż Team ABCDE!

 Właśnie kilka dni temu wróciłem z kraju gdzie panuje nieco inna filozofia - z USA. Tam prawa federalnego jest stosunkowo mało (jak na dzisiejszy świat oczywiście) i większość spraw do rozwiązania zostawia się lokalnym samorządom - stanom, powiatom, miastom. Efekt: jeśli pojawia się jakiś problem jest on rozwiązywany (prawnie) na kilkanaście - kilkadziesiąt - kilkaset różnych sposobów… i rzeczywistość to weryfikuje. Następnie na ogół idzie to już dobrze wypróbowaną metodą przejmowania dobrych praktyk czy benchmarkingu. Zupełnie podobnie jak w biznesie. Po pewnym czasie wiadomo co działa, co nie działa, jakie są skutki uboczne etc. Efekt końcowy zaś to znalezienie po jakimś czasie kilku rozwiązań, które są kopiowane wszędzie i działają!

 Dodatkowo oczywiście działa jeszcze mechanizm konkurencji pomiędzy samorządami.

U nas - tymczasem, mam nadzieję - Team ABCDE w ogóle nie dopuszcza możliwości tego typu rozwiązań, gdyż oczywiście podważałoby to dogmat nieomylności i najwyższego geniuszu. Musi być jak w piosence Jacka Kleyffa o Sejmie: „O jedności w społeczeństwie/ żeby jedność była wszędzie / bo w jedności leży siła / byle tylko jedna była / Jedna świnia, jedna krowa / Jedna dupa, jedna głowa / Teraz będzie głosowanie / siadł i puścił z pyska pianę…”


Skomentuj »